Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

sobota, 19 listopada 2011

w roli głównej: kura!

Usiadłam z herbatką, która to godzina... prawie 16..
2 ciasta, babeczka i karpatka, zupka - dziś ogórkowa, kurczak pieczony, doglądanie dzieciaków oczywiście i cała reszta... a Krystian w pracy :) taki to ma dobrze haha żartuję oj jestem zmęczona, tak, ale to przyjemne zmęczenie :)

Karpatka pycha, babka prawie zjedzona, bo co to dla 5 dzieci + mąż? Zostały chyba 3 kawałki, nawet nie spróbowałam :)  jutro rano zapewne zakręcę kolejną :)

a na obiad fundnęłam dziś kurę pieczoną, usadzoną na butelce. Piwa.
Smaka na nią narobiła mi Agusia, tak jak obiecałam, zrobiłam :)
Wczoraj po południu przyprawiłam ją bardzo dokładnie, dziś usadowiłam ją na butli i do pieca.




Piwo zaczyna wypływać po godzinie, za późno jak dla mnie, więc podlewałam drugą butlą. Chyba warto przed pieczeniem podgrzać piwko i wtedy zacząć pieczenie, bo zanim ono się zagrzeje... można też podsypać odrobinę soli do butelki podczas pieczenia, wtedy buzuje jak fontanna :) kuraka piekłam ok 2 godzin.







zapiekłam dodatkowo warzywa, kalafiora, ziemniaczki, dałam też czosnek w łupinie... pychotka :)

4 komentarze:

  1. Kami,wymiatasz tym kurczakiem...Mistrzostwo !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie smakuje tak jak wygląda,cud miód

    OdpowiedzUsuń
  3. Robi wrażenie jak siedzi w piekarniku :D

    OdpowiedzUsuń