Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

piątek, 21 września 2012

weekend, weekend, weekend!

Nareszcie!
Ciężki jakiś ten tydzień.
Tragedia w Pucku, szok, ból..  Nikt nie usprawiedliwi czynów tych osób...
MY rodzice zastępczy wiemy, jaka to robota, jaki to trud, jak wiele potrzebujemy pomocy. A polityka społeczna.. no cóż... jest jaka jest. Pomagają ile mogą i tłumaczę sobie, że zwyczajnie nie mają środków i wierzę, że chęci mają ogromne. Może to się kiedyś zmieni? Już dziś słychać było, jak to "z kasy na dzieciaki można sobie wyremontować dom" na przykład... to chyba nigdy się nie zmieni. To gadanie. Szkoda.


Działałam w tym tygodniu w kuchni troszkę. Przerabiam na bieżąco jabłka, mamy dżemik i suszone :)
Dżemik robię zwyczajnie: prażę w piekarniku jabłka, obrane ze skórki, wydrążone środki, zasypuję cukrem. Potem do słoiczków i pasteryzacja 20min.

Spróbowałam wreszcie placków z cukinii - pyszne...
cukinię ścieramy na tarce, dodajemy przyprawy, jajo, mąkę lub otręby i smażymy :)
a sosik to jogo naturalny z przyprawami i koperkiem :)

 a dziś spróbowałam jajecznicy z brokułem i czosnkiem. Gdzieś kiedyś podejrzałam u kogoś na blogu, ale nie pamiętam. Pycha ;)
Czosnek smażymy na odrobinie oleju, dodajemy brokuły, chwilę smażymy, zalewamy jajami i doprawiamy.
Dla mnie pycha.


Jutro śpię do 8. Tak. Co tydzień sobie obiecuję a potem, wygląda to tak, że wstaję o 6.30 :)
Może to i lepiej? Zaplanowałam na obiad jutrzejszy kluski śląskie z gulaszem z karkówki w sosie śmietanowo pieczarkowo koperkowym. Ha! Dawno nie było a jak powiedziałam K. - powiedział: jestem na TAK :)

Spokojnego weekendu wszystkim życzę,
odpocznijmy,
Kama.

środa, 19 września 2012

w taki wrześniowy chłodny dzień to tylko...

...książka w dłoń, filiżanka dobrej herbaty i kocyk.


Książkę mam, "Jeździec miedziany" P. Simons, herbatkę też, owocową, belgijską do tego jeszcze pyszna pralinka, również belgijska i można świat doganiać ;) rarytasy otrzymałam od Dianki i Berta, przyjechali z wizytą, ale zdecydowanie za krótką.. Floris urósł bardzo, ale niestety cioci nie poznaje. Gdyby zostali trochę dłużej na pewno byśmy się na nowo poznali :) a tak znowu zostały mi zdjęcia....





Wczoraj posadziliśmy jarzębinę, borówkę amerykańską i kosodrzewinkę. Na wyprzedaży kupiłam wrzosy, rozchodniki, różnego rodzaju trawy a dziś jeszcze krokusy, tulipany, szafirka, jak tylko pogoda pozwoli posadzę. Liście lecą z drzew, sad pomału pokrywa kolorowy dywan. Dzieci nie mogą się doczekać jesiennych porządków :) Kosz jabłek gotowy do przerobienia, jutro się tym zajmę, będzie dżemik. 

Edi, Twój prezent zagospodarowałam odpowiednio :)) wiśniówka będzie w nim leżakowała, nie wiem jak długo ha :)))

a to reszta prezentów od moich internetowych kumpelek - dzięki babyyyyy :***
Zmykam do lektury.
Serdecznie witam nowego obserwatora, pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie i życzę spokojnego wieczorku :)
Kama.

niedziela, 16 września 2012

imieninowo, lajtowo...

Zjechali.
Wszyscy.
Cudnie.
Długo czekaliśmy, by się spotkać w takim składzie. Każdy tak zajęty, praca, dzieci. Dzięki kochani, że nam się udało :)

Wieczór pełen niespodzianek ;) dobra muzyka, jedzonko no i towarzystwo ;)
A cóż w menu?
Pieczony kurczaczek, kotleciki mielone i nowość na moim stole: karkówka zapiekana z kiszoną kapustą :) jeśli ktoś lubi połączenie kwaśnej kapusty, mięciutkiej, aromatycznej i przede wszystkim zdrowej z pieczonym i delikatnym mięskiem, będzie mu smakowało :)
Mięsko przyprawiamy jak lubimy, smażymy w jajku i bułce tartej. W naczyniu układamy grubą warstwę kapusty kiszonej na to usmażone wcześniej mięsko i znowu kapustka. Zapiekamy ok godziny. Doskonałe :) można próbować z różnymi mięskami, jadłam już ze schabem, piersią kurczaka, ale przyznam, że jak dla mnie karkówka najsmaczniejsza :) nie mam foto, gdyż nie zdążyłam zrobić ;)

Brokuł, jajo, pomidor i sos czosnkowo koperkowy to sałatka nr 1, której szybko nie było na stole ;) nr 2 to sałatka z tuńczykiem, cebulką, jajkiem i serem (potarkowane) doprawione majonezem a nr 3 ryż, brzoskwinia, ananas, kukurydza i też z majonezem.

Deser? Zaskoczyłam kolejny raz deserem ;)
Zrobiłam tort wiśniowy - wyśmienity! Pyszny! Rozpływa się w ustach.. nie zabrakło też tarty z malinami ;)

Zrelaksowałam się wczoraj... pogadałam z kumpelkami, potańczyłam, pośpiewałam, aż mnie gardło dziś boli :) żeby można było tak częściej :) Kuba z Ewelką dojechali, mimo tak napiętego terminarza, udało im się, super :) a przy okazji pozdrowionka ślę dla cioci Krysi! Podczytuje mnie tutaj podobno :)

Teraz pod kołderkę, nadrabiam zaległości telewizyjne ;)
Aaaaaaaaa jeszcze raz wielkie dzięki za piękne prezenty dla Agi, Edzi i Sylwii! Pięknie pachną, dobrze smakują, pięknie się prezentują - buziaki kochane :*

To jeszcze tylko kilka fotek i uciekam ;)

Wyśmienity tort wiśniowy z bitą śmietaną i czekoladą :)

Pieczemy biszkopt, studzimy, dzielimy na 2 części, nasączamy - ja dałam tutaj nalewkę z porzeczki z cynamonem, miodem i goździkami, był to gęsty likier.

- kompot wiśniowy, potrzebujemy tutaj ok 1,5kg wiśni, sok również wykorzystujemy. Odcedzamy owoce, kompot (w sumie musimy mieć 750ml, jeśli jest za mało dolewamy wody) należy zagotować i rozpuścić w nim galaretki. Studzimy, dodajemy wiśnie. Wykładamy dopiero tężejącą na biszkopt.

- śmietanę kremówkę, 1 litr miksujemy. Dodajemy 2 łyżki cukru pudru i 1 cytrynową galaretkę rozpuszczoną w 1 szklance wody.

Na biszkopt układamy: galaretkę z owocami, śmietanę, potem znowu biszkopt, galaretkę i śmietanę. Obsypujemy czekoladą :)

Jest bardzo delikatny. Puszysty.. a te wiśnie.. są rewelacyjne. Pięknie się prezentuje i robi naprawdę wrażenie.


tarta ;)

Ja. Gotująca :)


Fajnie było!
Spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia!
Kama.


czwartek, 13 września 2012

czeko dżem i kotek

Robiła Edit podglądając Inkę :) zrobiłam i ja!

Bardzo pyszny, czekoladowy na maksa, delikatny :)

Szybki przepis:
3kg śliwek
800g cukru
2 cukry waniliowe
opakowanie kakao, najlepiej DECOMORENO

Osobiście zrobiłam z połowy porcji, bo... tyle miałam śliwek i chciałam by moje dzieciaki wypróbowały.  Smakuje!
Śliweczki myjemy, wyjmujemy pestki, smażymy w garnku ok 20min. Dodajemy cukier i tak gotujemy ok 2-3 godzin. Na końcu dodajemy kakao, tak ok 20-30min przed końcem gotowania.
Pycha!


Leje, leje, leje. Ale coś się przejaśnia, więc... nie będzie tak źle :) Jabłka się suszą, zaraz zmykam po dzieciaki, potem młode do babci a ja na 2 wywiadówki. Późno dziś wrócimy...
Odebrałam kolejną paczuszkę z prezentem imieninowym, dzięki Sylwia :* o nie, nie otworzyłam jeszcze, czekam na niespodziankę od Edi :) Violcia też zrobiła milusią niespodziankę dla Kini, piękną, lnianą okładkę na zeszyt :) będzie zachwycona! Dzięki Violcia :*


K. walczy z meblami dla dzieci, chyba dziś skończy pierwszy komplet, fajnie wyglądają, dobry zakup :)

Moje naleweczki "dochodzą" powoli. Wczoraj spróbowałam każdej z nich, czyli:
malinówki
porzeczkowej
z czarnego bzu
wiśniówki
spokojnie, ledwie zamoczyłam język :) jak na razie pierwsze miejsce dla porzeczkowej (ten cynamon i goździki..... mrrrrrrrrr) potem malinówka, czarny bez i wiśniówka. Taaaaaaaaa zima długa, nie? :)

To życzę spokojnego popołudnia i przyjemnego wieczorku ;)
Kama.

środa, 12 września 2012

ale smaczne!

Pasztet  z cukinii i suszone pomidorki :)
Przepis na pasztet znalazłam wczoraj u Bubisy chwila, moment i już siedział w piecu :)
Odwiedziła mnie wczoraj Aga, zbierałyśmy malinki, plotkowałyśmy, delektowałyśmy się kawką w cieniu na tarasie i właśnie próbowałyśmy paszteciku :) Aga, dziękuję raz jeszcze za świetny poranek :*
Aga to taka kobita, że zawsze jak się z nią spotkam, narobi mi ochoty na pyszne jedzonko opowiadając co to ciekawego gotowała :) żarełko to nie wszystko! Ha! My kochamy książki i często podsuwa mi ciekawą lekturę. Teraz narobiła mi smaka na Paulline Simons i "Jeźdźca miedzianego". Zaraz robię rundkę do księgarni i zamawiam :)

Pomidorki, pierwsza partia, wysuszona. Czas? 10 godzin. Zalewa: oliwa z oliwek, sól, pieprz, bazylia, lubczyk - tu już wiadomo co kto lubi.

Pogodowo pięknie u nas do wczoraj. Dziś już ponuro, ale ciepło. Każdy czeka na to jutrzejsze załamanie pogody, deszcz, wiatr i te 10 stopni. Korzystaliśmy wczoraj z każdej wolnej chwilki na dworze, dzieci fruwały, pies im wtórował a właśnie, Peira wcina maliny :) jest niesamowita ;) gania też żaby, okrutnie.

Zajechaliśmy rano z K. do sklepu ogrodniczego :D hmmm jarzębina szwedzka, kosodrzewina, jagoda kamczacka, piękne trawki i inna zielenina zakupione! Jak pogoda dopisze, dziś zrelaksuję się przy sadzeniu :)

W sobotę zbierają się u nas znajomi, dzieci do babci a ja szykuję kolację imieninową :) mam nadzieję, że wszyscy dojadą. Kuba, Ewelina, wiem, że czytacie, że zaglądacie tutaj! Macie być, czekam! :)

A tu, pomidorki :)
 pasztecik :) przepis troszkę zmodyfikowałam i dałam zamiast bułki tartej otręby żytnie i nie dałam w ogóle oleju.

Pasztecik z cukinii:
3 cukinie, średnie
seler lub 2 pietruchy
cebula
20dag sera żółtego
2 marchewki
3 szklanki bułki tartej, można dać otręby
3 jaja
pół szklanki oleju, ja nie dałam wcale
 i tak: warzywa i ser należy zetrzeć na tarce (użyłam maszyny i u mnie wyszły troszkę grubsze plastry, widać co jemy :), cebulkę w kosteczkę kroimy. Dodajemy resztę składników i dokładnie mieszamy. Do pieca na minimum 120 minut, 150 stopni. U mnie "siedział" 150minut.

Kwiatowo i owocowo :)










Radosnego dnia życzę i pozdrawiam, gorąco!
Kama.

poniedziałek, 10 września 2012

dziwny jest ten świat..

Zbierałam się do tego, by to napisać bardzo długo. Chyba każdy słyszał piosenkę Niemena o tym tytule i chyba nie ma nikogo kogo by ten tekst nie ruszył.
 
"Dziwny jest ten świat,
gdzie jeszcze wciąż
mieści się wiele zła.
I dziwne jest to,
że od tylu lat
człowiekiem gardzi człowiek.

Dziwny ten świat,
świat ludzkich spraw,
czasem aż wstyd przyznać się.
A jednak często jest,
że ktoś słowem złym
zabija tak, jak nożem.

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
i mocno wierzę w to,
że ten świat
nie zginie nigdy dzięki nim.
Nie! Nie! Nie!
Przyszedł już czas,
najwyższy czas,
nienawiść zniszczyć w sobie."

Czy umiecie już mówić to co myślicie?
Czy potraficie powiedzieć komuś: słuchaj, nie podoba mi się, że tak robisz czy mówisz tak..?
 
Mnie wychodzi to już coraz lepiej. Cieszę się z tego, gdyż wcześniej, zwyczajnie nie umiałam. Może prędzej czy później pęknie coś w człowieku i zwyczajnie nie wytrzyma i wyrzuci wszystko z siebie?
 
Przeraża mnie najbardziej to, że poznaję kogoś, wydaje się, że wszystko jest ok, wiecie, można "konie kraść" a potem masakra. Jedna wielka masakra. Nauczyłam się już ładnie wycofywać z takich relacji. A "życie w necie" wow to jest dopiero czad komando :) historię "Jolówy gościówy" znacie a teraz przeżyłam kolejne rozczarowanie - na szczęście nie na własnej skórze, nie, skóra jest bliskiej mojej koleżanki, która to oddała serce prawie dusze "koleżankom" wirtualnym a One - zjadły ją żywcem. Ją i jeszcze jedną fajną babę. Szczegółów pisać nie będę, bo zaglądają tutaj te co "zjadają" i te "zjadane", ale smutno robi się na serduchu, gdy ktoś najpierw "przybija piątkę" i mówi: jaka to jesteś świetna i w ogóle a za chwilę oblewa Cię wiadrem pomyj. Łał. Sztuka być taką osobą. Wielka sztuka. Ciekawe jak się wtedy patrzy w lustro? Co takie osoby chcą osiągnąć? Chcą wykorzystać? Upokorzyć? Wyśmiać? Udaje się. Ale do czasu. Te wykorzystane, upokorzone i wyśmiane - przejrzą w końcu na oczy i zobaczą ile są warte. Dowiedzą się, że nikt nie ma prawa tak ich traktować. I oleją. Ja bym olała. Bo taka znajomość - boję się tutaj pisać PRZYJAŹŃ - do nikąd nie prowadzi. Nawet jeśli nadal będziemy sobie słodzić i udawać, że nic się nie stało. Będzie nas to gryzło i nie da się. No ja bym nie dała rady. Dlatego jak czuję, że to nie jest to. Wycofuję się. I co? Dobrze mi z tym :) nie takich znajomych szukam. Nie.  Oj chciałoby się napisac o co kaman, ale poszła by lawina.. a po co. Takie tam moje rozmyślania. 
 
Wychowuję dzieci w rodzinie zastępczej. Kasa. Większość mówi: jaka to kasa. Skoro tak ogromna, zachęcam! Do dzieła! Ale większość z tych ludzi nie wie, jaka to praca. To 24 godziny na dobę. Obce dzieci. Które często nie wiedzą podstawowych rzeczy. Moje dzieci mieszkają z nami ponad 3 lata. Jeden z chłopców miał 4 lata jak z nami zamieszkał i mówił dwa słowa. "Cić", znaczyło "pić" a "jujek" to "wujek". Nie wiedział co to pomidor, banan, arbuza zaczynał jeść od skórki i mówił, że mu nie smakuje. Doskonale niestety wiedział co to piwo, wódka, policja, papierosy. Jedyną zabawą przez pierwsze miesiące jak zamieszkali z nami to była zabawa w policję jak to wpadają mundurowi na libację. Był tak zamknięty w sobie, że potrafił nie odzywać się godzinami. Stał, patrzył się na nas i nic nie mówił. Jakby postawił przed nami ścianę. Dziś ten chłopczyk pięknie mówi. Czasami mówię: oj bądź już cicho, bo gadasz i gadasz ;) pięknie się rozwija. Pojechał na kolonię, strasznie się bałam tego wyjazdu, ale sprawował się pięknie! Nawet przywiózł 5zł kieszkonkowego ;) jest sprytny, ambitny, dokładny i pracowity. Zdrowy, fajny facet. Pamiętam jak miał 4 lata i nie potrafił ułożyć puzzli dla 2 latka. Siedział i płakał. A ja siedziałam z nim i pokazywał, krok po kroczku. Pocieszałam, tłumaczyłam.. teraz układa kolosy :) i śmiejemy się razem jak to nie potrafił i nie chciał się uczyć :) zaczął pierwszą klasę. Widzę, że mu trudno, ale da radę. To ogromna zmiana dla dziecka, Kinia też potrzebowała czasu by się zaklimatyzować. Czemu to piszę? Jesteśmy strasznie oceniani przez ludzi z zewnątrz. A wiecie przez kogo najbardziej? Przez rodzinę tych dzieci. Potrafią zadzwonić, obrazić, poczuczyć nas. Sami nie podejmą się opieki nad swoimi dziećmi czy wnukami a nas oceniają. A ocena nie jest pozytywna. Sami nie odzywają się do dzieci. Nie starają się by jakoś te relacje między sobą poprawić. W sensie oczywiście pozytywnym.. bo oczywiście nie którzy kontaktują się, ale tylko po to, by dzieci nastawiać przeciwko nam. Taki "pies ogrodnika". Jeśli już sam się nie podjąłeś opieki nad dzieckiem to daj robić to komuś innemu.. A dzieci pytają. "Ciekawe gdzie jest moja mama? Ciekawe czy moja babcia jeszcze żyje?" Bardzo to przykre, bo my naprawdę się staramy. Wiadomo, że raz nam wyjdzie lepiej a raz gorzej, ale suma sumarum... kurcze. Uwierzcie, że dzieciaki tęsknią za mamą i tatą. Nawet jeśli pili, bili.. to mama. Jego mama. Pewnie jak dorosną, sami wyciągną wnioski dlaczego stało się tak a nie inaczej.. Naprawdę dziwny ten świat. Człowiek chce dobrze
 a czasem tak dostanie po tyłku. Pozdrowienia dla wszystkich RZ. Dla babek które prowadzą pogotowia rodzinne - to tam dzieciaki zabrane z domu z interwencji spędzają pierwsze miesiące w nowym otoczeniu. A są to różne dzieci. Brudne, zabiedzone, głodne. Bardzo głodne. Chore. Smutne to bardzo, że dorośli taki los im serwują. Ach... napisałam dziś tylko o Kacprze. A na samym początku wychowywaliśmy troje dzieci w RZ. Dziewczynka odeszła od nas w maju. Po trzech latach walki o to, by się u nas zadomowiła nie udało się. Ale to już inna historia. Trudniejsza i bardziej bolesna. Ci co nas znają wiedzą, że to był bardzo trudny okres dla nas, ale nie obeszło się oczywiście bez radosnych momentów :) tak źle nie ma :)
 
Spokojnego tygodnia Wam życzę. Sobie też - bo kurka siwek (jak to mówi Kondzio), nie zaczął się najlepiej - stąd ten mój wpis.. ale trzeba wierzyć że będzie lepiej!
 
A dziś mnie jeszcze rano rozbawił Konrad, prawie 6 lat ma.
Mówi: "wiesz, ulubiona moja pora roku to zima, bo są moje urodziny! Potem lato, bo jedziemy nad morze a następna to jesień, bo lubię zbierać liście, robić z nich kulki i rzucać nimi! A i lubię jeszcze wskakiwać to wielkiej kupki z liściami! A wiosnę lubię, bo.... koszę z tatem trawę traktorem" :) pozytywnie, nie?
A to zbiory liści zeszłej jesieni :)
 
Sorry za długiego posta. Musiałam.
Aga, dzięki za dzisiejszą kawkę w Imbryczku! Było super :*
Pozdrowienia dla wszystkich!
Buziak!
Kama

piątek, 7 września 2012

cukinia i papryka - faszerowane

dawno temu próbowałam papryki faszerowanej ryżem. Pyszne to było!
Mnie dziś naszło na papryczkę właśnie, ale w środku nie było ryżu, tylko.. ;)

pierwsza papryczka:
odcinamy górę, robimy tzw. czapkę. Wycinamy środki, dokładnie myjemy.

Farsz:
serek wiejski, 200g, przyprawiamy: sól, pieprz, bazylia, oregano, koperek, najlepiej wszystko świeże.
Zmielona pierś kurczaka, podsmażona z cebulą na odrobinie oliwy. Sól, pieprz, majeranek.
Mieszamy serek i mięso, nakładamy do papryki, nakładamy "czapkę" i do pieca. 20 minut, 150stopni.

Mniam :)
 a cukinia, była taka:
cukinię myjemy, kroimy wzdłuż na ćwiartki. Łyżeczką wydrążamy środek, robiąc łódeczki.
Solimy.
Farsz:
mieloną pierś kurczaka (tę samą co dałam do papryczki) podsmażamy, dodajemy pomidory (puszka), sól, pieprz, słodką paprykę w proszku, lubczyk, otręby (sporo, by fajnie zagęścić, dałam żytnie). Farsz nakładamy do cukinii, sypiemy serem, zawijamy w folię spożywczą i do pieca na 15minut, 150 stopni.
Pyszne, kruche, zdrowe jedzonko!


Głowa mi dziś pęka. Nie wiem, czy to zmiana pogody się szykuje? U nas dziś 12 stopni, deszcz, wiatr, zero słońca. Od jutra podobno lepiej? Oby!
Fajnie, że dziś piątek, pierwszy tydzień szkoły za nami. Marzyliśmy o piątku, by dłużej posiedzieć, by dzieci nie gonić o 20 spać i by jutro pospać do 9 :)

Udanego weekendu!
Idę leżeć.

Pozdrawiam Was serdecznie i witam kolejnego obserwatora - Krzysztofa - pierwszy oficjalny mężczyzna w mych progach :)

Kama.

czwartek, 6 września 2012

pachnie śliwkami, jabłkami i pomidorkami

Ruszyła produkcja!
Wiem już, że:
 jabłuszka 3 godzinki suszymy
 banany 4
 a pomidorki, jeszcze nie wiem, bo 3 godzinki już siedzą w suszarce i jeszcze im mało :)

To nic, że długo. To nic, że zużywam prąd. Nic to. Przynajmniej wiem co jem :) Wrzuciłam 2 kg pomidorów, ciekawe czy mały słoiczek z tego będzie. Jutro Wam powiem :)

A takie pomidorki doskonałe do sałaty. Ostatnio się takową zajadamy! Kupuję mieszankę sałat w Biedronce, rukolę, roszpunkę, do tego mozzarella albo jakiś inny pyszny ser, suszone pomidorki właśnie w sosie własnym, papryka i gotowe :) doskonała także z kurczakiem grillowanym... mniamuśne!
Suszone jabłka znikają w oczach. Jak tak dalej będzie, nie nadążę z suszeniem.. ;)
Zrobiłam dziś do makaronu fajny mus śliwkowy:
pół kg śliwek skroiłam w kostkę
2 łyżki miodu i pół cm potarkowanego imbiru smażyłam chwilkę, potem dodałam śliweczki...
zapach miodu i imbiru... mrrrrrrrrrr
dodałam do pierożków z mąki pełnoziarnistej, ciasto to szklanka takiej mąki + ciepła woda, potem ugotowałam je na parze... obiadek pierwsza klasa!
Właśnie się dowiedziałam, że w przyszłą sobotę przylatuje moja Dianka z Florisem i Bertem! Szkoda, że tylko na kilka dni, ale mam nadzieję, że się zobaczymy! Cudnie!
Zmykam do lektury,
spokojnej nocki,
serdecznie pozdrawiam wszystkich Podczytywaczy i witam gorąco nową obserwatorkę, Ilonę :)
Kama.

zapachy września

Leci wrzesień dzień za dniem i nie mam kiedy pisać. Szkoła zabiera mnóstwo czasu. Nie siedzę przy lekcjach nie, ale zakupy trza zrobić, dzieci odebrać, dojechać te 18km do domku w jedną stronę i się uzbiera.
Nowe cacuszko zamieszkało w mojej kuchni! Oto ono :)
K. mówi, że to imieninowy mój prezent, ale nieeeeeeeeeee, na imieninki zażyczyłam sobie II części "Dzienników Bridget Jones" a co! Kocham tę kobitę! Co do imienin, dostałam już pierwszą przesyłkę z prezentem od Agi :D nie otworzyłam, nie, chociaż kusi baaaardzo :) pisałam wcześniej, że umówiłyśmy się z kumpelkami na taką wymiankę imieninową - teraz moja kolej! ha czekam :D

Wracając do suszarki :D wczoraj wypróbowałam. Świetna, bo sama się wyłącza, więc nie trzeba pilnować. Na początek poszły banany. Suszyłam 2 godziny i dziś rano godzinę i jeszcze nie gotowe. Będą jak znalazł do musli! Następne jabłuszka, pomarańcze - a te doskonałe do mojego piwka grzanego właśnie z plastrem pomarańczy, goździkiem i miodem.... mrrrrrrr a na finisz, uwaga: suszone pomidorki! Dziś są w promocji po 1,85zł! Gdzie? Ha BIEDRONKA :) moja ulubiona :) potem pomidorki moczymy z ziołami ulubionymi w oliwie z oliwek i do słoja.. a potem doskonałe do sałatek mniaaaaaaaam! W Lidlu natomiast, dziś do nabycia piękne wrzośce! 3zł sztuka! mam 12 sztuk i rozsadzę w donicy wielkiej, tym razem w dobrym podłożu, czyli kwaśny torf + piasek, posłuchałam mądrej kobity, Gai która ma przepiękny ogród! Marzenie!

Więc pachnie nam wrzesień jabłkami, pomidorami, wrzoścami, jeszcze ogórkami, cukinią, koperkiem - wszystko jeszcze w ogródku pięknie pachnie... dziś mrozimy koperek, wyrywamy buraczki, te do skrzynki z piaskiem i do piwnicy. Zostaną poty, selery, marchew, szczaw, który muszę na dniach ściąć i dynie :)

Serdecznie dziękuję za kolejne nominacje kochane! Edi, Aga, Tupaja, jedna wystarczy, luz ;)

Miłego dnia!
Kama

środa, 5 września 2012

Nominacje Versatile Blogger Award!

Donoszę... ;) że zostałam nominowana do  Versatile Blogger Award - nagroda za uniwersalność i wszechstronność :) Kachna  dziękuję, jest mi bardzo miło :*


Wstawiamy nagrodę ;) a potem należy:
 -  nominować 15 blogów
 - poinformować wybrańców o wyróżnieniu
 - zdradzić 7 faktów o sobie
 - podziękować za nominację
 - zawiesić nagrodę na swoim blogu

to ostatnie zrobione, podziękowania również... więc kolejno..

oto moje ulubione blogi (Kachna, Twój też ubóstwiam, Ty wiesz :)

1. Moje życie na wsi.
2 .Jolandia mazurska kraina.
3. Kosmostolog.
4. W sepii.
5. Nasze pogórze.
6. Ogród i ja.
7. Dziennik Spełnionej.
8. Edzi świat.
9. Kąty Niepokornej.
10. Ostoja Tupai.
11. Zioła i inne.
12. Stula.
13. Kroniki domowe.
14. Baśkowe pisanie.
15. Słodkie szaleństwa Eli.

A teraz te 7 faktów o mnie:

1. Kocham moją wieś! Nie oddam, za nic!
2. Uwielbiam chodzić boso, gdybym mogła, nawet do miasta bym dreptała bez butów :)
3. Kocham gotowanie. Kocham moją kuchnię, nie ma u mnie weekendu bez dobrego ciasta.
4. Marzę by hodować kury, kozy..
5. Uwielbiam spędzać czas ze znajomymi przy ognisku z lampką dobrego trunku w dłoni..
6. Tęsknię za jazdą na motocyklu (gdybym napisała na MOTORZE, K. by mnie zjadł na kolację ;)
7. Mam fioła, ale takiego pozytywnego na punkcie zdrowego odżywiania, ekologicznej żywności i eko kosmetyków.

uffffffffff poszło :)

To lecę dać znać nominowanym ;)
Matysiu, witam Cię serdecznie :)
Miłego dnia,
Kama :)

wtorek, 4 września 2012

do szkoły marsz!

Rozpoczęliśmy rok szkolny 2012/2013!
Mamy dwóch uczniaków w domu :) wszystko kupione, plecaki spakowane i dziś rano 7.30 wyjazd z domku :) Najważniejsze, że z uśmiechem na buzi, pełni zapału i ciekawi wrażeń :)
Przedszkolaki też z chęcią wrócili do swoich grup, panie czekały radosne na swoje dzieciaki.
A ja... ostatnio przyznałam się K., że mogłabym jeszcze tam z miesiąc posiedzieć z dziećmi w domu, ale powiem szczerze, że dziś jak rozwieźliśmy je wszystkie, jakoś tak odetchnęłam pełną piersią :)
Wczoraj po inauguracji poszłam z uczniakami do naszej ulubionej kawiarni, taka już nasza tradycja, że na początek i koniec roku chodzimy na frytki, colę i lody :) buziaki uśmiechnięte oczywiście :)


 Poza tym u nas w porządeczku! Pogoda rozpieszcza, oby jak najdłużej!
Zbieram malinki, gromadzę zapasy na zimę, głównie mrożę, gdyż moje Słońca nie przepadają za malinowym dżemem, soki wychodzą jakieś gorzkie, chociaż cukru nie żałuję. Za to produkcja malinówki ruszyła! :)
Kupiłam też piękną suszarkę Zelmera, II poziomową, będę szykować jabłuszka :) potem zalewamy tylko wrzątkiem, słodzimy i kompot gotowy :) dojrzałam też czarny bez tuż nad jeziorem... chyba go dorwę, wycisnę z niego soki i sioo do słoików - ponoć syrop mega pyszny i zdrowy! Ktoś robi?

Na koniec zachód słońca! Chmury były piękne! Jak pianka budyniowa w kolorze fioletu!
Staliśmy i patrzyliśmy... można by tak ciągle i ciągle.....

Dobrego tygodnia!
Elexis witaj na Miękkich! :)
Kama.

sobota, 1 września 2012

tak, to ja :)

Przyczepiłam na lodówkę zdjęcie. Stare, 2003 rok. 2 lata po ślubie, bez dzieci jeszcze, co tu dużo pisać, cud, miód i orzeszki ;) ale nie o tym miałam pisać ;)
 
Na zdjęciu jestem w długich włosach.
Kto nie przyjedzie, mówi:
"no nieeeeeee, właśnie taką Cię pamiętam! Z TYMI włosami" :)))
 
 
 Włosy te "piękne, gęste i kręcone" skróciłam 7 lat temu. Tak po prostu. Nie żałuję! W krótkich czuję się o niebo lepiej :) nie ma tej burzy loków, szopy ;) zmieniam tylko od czasu do czasu kolor włosów, wszak wiadomo, kobieta zmienną jest ;)
 Zastał nas wrzesień. A dziś pochmurno! Mży i jakoś tak strasznie jesiennie. 
Dzieciaki i tak na dworze, kalosze, parasole, kurcze, łapią żaby i nic im nie przeszkadza :)

A ja nadrabiam zaległości w tv ;) "Maja w ogrodzie", "Klinika urody", "Wiem co jem" - oglądam i uczę się :)
Fajnie, że we wrześniu wraca mój ulubiony serial "Prawo Agaty" :) oglądacie?

To ja zmykam pod kocyk i podglądam... tym razem, pana Wojtka Cejrowskiego ;)

Witam Ziemolinę! Fajnie, że się zadomowiłaś :)

Udanego sobotniego wieczoru,
Kama.